Cieszę się, że mam dzieci. Dziś o tym wiem. Tak długo przecież na nie czekałem. Jednak bardzo dużo czasu zajęło mi uświadomienie sobie, jaki skarb posiadam. Codzienne obowiązki, codzienne „obsługiwanie” maluchów przysłoniło mi tę naturalną radość z ich obecności, radość, która powinna stać się udziałem każdego rodzica. Choć czasami mnie denerwują, robią na złość, nie słuchają, nawalają z czymś w szkole, paskudnie zachowują się w sklepie czy podczas wizyty u znajomych, to dotarło do mnie, że bezgranicznie i bezwarunkowo je kocham. W ramach ojcowskich noworocznych obietnic zrobiłem sobie, na własny użytek takie oto postanowienie: ciesz się każdym dniem spędzonym z dziećmi, wspieraj je i walcz o nie jak lew, by czuły, że zawsze, szczególnie w trudnych sytuacjach mogą na Ciebie liczyć!