Jesteś tutaj: HomeNA PIELGRZYMIM SZLAKUPiękna Pani z La Salette

Piękna Pani z La Salette

Matka_Boa_z_La_SaletteNa pielgrzymim szlaku

19 września 1846 r. – 166 lat temu Matka Boża ukazała się w alpejskim La Salette we Francji. To wydarzenie różnie się odbiło w sercach ludzi. Byli tacy, na których w tym czasie wypełniły się słowa Ewangelii: biadaliśmy, a wyście nie płakali. Ale byli też i tacy, których łzy Maryi poruszyły do głębi, tak, że uwierzyli tej Ambasadorce Miłosierdzia Boga do człowieka i zmienili swoje złe postępowanie na życie zgodne z przykazaniami Bożymi.

Jej słowa wypowiedziane wtedy pozostają niezmiennie aktualne: Od jak dawna już cierpię za was. Chcąc, by mój Syn was nie opuścił, muszę Go nieustannie o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie.

Objawienie

Objawienie Maryi miało miejsce w francuskich Alpach, niedaleko wioski La Salette , w sobotę 19 września 1846 r. ok. godz. 15. Świadkami były dzieci: Melania i Maksymin, które zobaczyły piękną postać kobiety siedzącej wewnątrz promiennej kuli światła. Maryja zakrywała twarz dłońmi i płakała. Ubrana była w strój regionalny, jak wszystkie kobiety z tych okolic. Dodatkowym elementem stroju był krzyż z obcęgami i młotkiem, ciężki metalowy łańcuch na ramionach postaci, wielokolorowe róże zdobiące brzegi szat, oraz diadem światła okalający czepek na głowie. W pierwszej chwili dzieci przestraszyły się, widząc postać niewiasty. Śmiałości nabrały dopiero wtedy, gdy Piękna Pani przemówiła do nich pełnym słodyczy głosem: Zbliżcie się, moje dzieci, nie bójcie się, przyszłam oznajmić wam wielką nowinę. Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go już dłużej podtrzymywać. Od jak dawna cierpię już za was! Chcąc, by mój Syn was nie opuścił, muszę Go nieustannie o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie!
Choćbyście nie wiem jak się modlili i nie wiem co czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam. Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie, a nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni tak ciężkim ramię mojego Syna. Woźnice przeklinają mieszając z przekleństwami Imię mojego Syna. Te dwie rzeczy tak bardzo obciążają ramię mojego Syna.
Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku przy zbiorze ziemniaków, ale nic sobie z tego nie robiliście. Przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, wymawiając wśród przekleństw Imię mojego Syna.  Będą się one psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale. Aż do tej chwili Matka Boża mówiła po francusku, ale zauważając wahanie dzieci powiedziała:
Ach, moje dzieci, wy nie rozumiecie po francusku, zaraz powiem wam to inaczej. Od tej chwili Piękna Pani mówiła w narzeczu z okolicy miejscowości Corps.
Jeżeli macie zboże, nie należy go zasiewać. Wszystko, co posiejecie, zjedzą robaki, a to, co urośnie, obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi, dzieci poniżej siedmiu lat będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a winogrona zgniją.

Następnie Piękna Pani przerwała na chwilę przekazywanie Orędzia i w tym czasie powierzyła każdemu dziecku z osobna tajemnicę w języku francuskim, a potem dalej mówiła w narzeczu:
Jeżeli ludzie się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, ziemniaki same się zasadzą.
Nagle zapytała:
Czy dobrze się modlicie, moje dzieci?
Nie bardzo, proszę Pani.
Ach, moje dzieci, trzeba się dobrze modlić rano i wieczorem. Jeżeli nie macie czasu, odmawiajcie przynajmniej „Ojcze nasz" i „Zdrowaś  Mario", ale jeżeli będziecie mogły, módlcie się więcej. Latem na Mszę świętą chodzi zaledwie kilka starszych kobiet. Inni pracują w niedzielę przez całe lato, a zimą, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na Mszę świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie wielkiego postu jedzą mięso jak psy.
(…) Piękna Pani zakończyła swoje Orędzie ponownie w języku francuskim:
A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi.
Następnie zaczęła iść w kierunku wzniesienia, z którego pół godziny wcześniej zbiegły  do Niej dzieci. Przeszła przez strumyk i nie odwracając się powtórzyła:
A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi.
Następnie uniosła się nieco ku górze i rozpłynęła się w świetle dnia. Na miejscu, tam gdzie Maryja siedziała, wytrysnęło źródełko. Płynie ono od dnia Jej objawienia aż do dzisiaj. Woda z niego, użyta z wiarą, jest przyczyną wielu uzdrowień i nawróceń.
Po otrzymaniu zgody Stolicy Apostolskiej, biskup diecezji Grenoble - Philibert de Bruillard (wym. Filiber de Brijar) - ogłosił dnia 19 września 1851 roku, że «Objawienie [...] posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne».
W 1852 roku ten sam biskup zwrócił się z prośbą do wszystkich księży ze swojej diecezji, aby zgłosili się do pracy wśród rzesz pielgrzymów odwiedzających górę Objawienia. Zgłosiło się pięciu księży, którzy z czasem utworzyli zalążek wspólnoty zakonnej.
Na ręce nowego biskupa z Grenoble złożyli w 1858 roku śluby zakonne jako Misjonarze Matki Bożej z La Salette. Dzisiaj głoszą Orędzie z La Salette na całym świecie. Ich charakterystycznym znakiem jest krzyż misyjny ozdobiony obcęgami i młotkiem.

Ziemniaki i nawrócenie

Przesłanie Maryi z La Salette jest dzisiaj aktualne podobnie jak 166 lat temu, a może jeszcze bardziej! Nasza współczesna historia naznaczona jest postępującym odchodzeniem od Boga, transcendentnego, świętego, z życia prywatnego każdego człowieka i całych społeczeństw. W świecie, który stał się „zeświecczony" i zsekularyzowany nie ma miejsca dla Boga Miłości, Dobra, Prawdy, Pokoju…. Ojciec Święty Benedykt XVI wskazuje na zło, jakie unicestwia narody, człowieka tzw. „totalitaryzm świeckości". W orędziu z La Salette Matka Boża ukazała nie tylko sytuację w Kościele, ale i na świecie  mówiąc, że „Złe książki zaleją świat, a duchy ciemności spowodują obojętność w każdym rodzaju służby Bożej” oraz  „Będzie panował na świecie pewnego rodzaju fałszywy pokój; nie będzie się myślało o niczym więcej, jak tylko żeby się bawić; źli będą sobie pozwalać na wszelkiego rodzaju grzechy; lecz dzieci świętego Kościoła, dzieci wiary, moi prawdziwi naśladowcy, będą wzrastali w miłości Bożej i w cnotach, które mi są najdroższe. Szczęśliwe dusze pokorne, prowadzone przez Ducha Świętego! Będę walczyć wraz z nimi, aż dojdą do pełni wieku”. To zjawisko już obserwujemy. Wezwanie do nawrócenia i pokuty jest tym bardziej aktualne! A więc, co wspólnego ma nawrócenie ze stertami zboża i ziemniakami? Warto wiedzieć, że objawienie Maryi w La Salette przyniosło znaczącą przemianę postaw religijnych i moralnych oraz promieniowało na całą Francję i Europę. Najlepiej ujął to biskup de Bruillard z diecezji Grenoble, w której leży La Salette. Mawiał on, że jego wieloletnia praca nie nawróciła wielu, a Maryi wystarczyło półgodzinne objawienie, by nawróciła się cała jego diecezja! To prawda! Używając najprostszych słów, Maryja wypowiedziała tajemnicę Boga, który jest obecny w cierpieniu i troskach codzienności, który widzi, że gniją i w proch się obracają wysiłki człowieka i owoce jego pracy. To właśnie porwało i przekonało alpejskich wieśniaków! Matka Boża z La Salette wzywa nas do nawrócenia, do modlitwy, do życia Eucharystią, świętowania niedzieli, życia, które jest pełnieniem Bożej woli. Maryja w swoim orędziu obnaża nieposłuszeństwo Bogu i niewierność człowieka wobec przykazań, egoizm i bałwochwalcze stawianie dóbr materialnych ponad dobra duchowe, gwarantujące życie wieczne, zaniedbanie lub zaniechanie, czyli okradanie się z łaski modlitwy i Mszy św,. obojętność lub profanacja Krzyża Chrystusa, odrzucenie łaski cierpienia, zniewagi Maryi oraz ślepota na znaki czasu. Grzech niszczy człowieka, „rozrywa go i ćwiartuje”, oszpeca jego duszę, ale i ciało, jest to swoista „brzydota”, czyni z człowieka istotę tragiczną. Grzech tajemniczo niszczy plony ziemi, wprowadza zepsucie i zamienia w proch chleb. Grzech zabiera człowiekowi pokój serca, radość życia, sprowadza głód i chorobę nawet na niewinne dzieci… Maryja w La Salette ukazuje doczesność w świetle wiary.  A to przywraca spójność poszczególnym wymiarom życia, nadaje im Boży sens. … Jeśli człowiek otworzy serce na Chrystusa i nawróci się, pojawi się błogosławieństwo, o czym mówi Maryja: „Jeśli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą”. Czy możliwe jest takie nawrócenie w epoce globalizacji, radykalnej wolności i modnego agnostycyzmu? Czego uczy nas Maryja z La Salette o nawróceniu?  Głos Maryi w La Salette jest wezwaniem do nawrócenia i pokuty, aby w Jezusie Chrystusie , dokonywała się odnowa wszystkiego. Aby w Nim i poprzez naszą wiarę dokonało się pojednanie i harmonia całego stworzenia.  Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków" (Dz 3, 18-21). Na naszej autostradzie życia, może zostawiamy Bogu boczny pas o ile ułatwia nam wygodną i bezpieczną jazdę. W codzienności tracimy Boga z oczu. Bóg zazwyczaj ma nam się do czegoś przydać, „korzystamy” z Niego jak z bankomatu. W kościele Bóg jest, ale do czego miałby się nam On „przydać" w pracy, w szkole, w banku czy na rynku, gdy się kochamy,  czy gdy się kłócimy, przy stole, na dyskotece… Natomiast w trudnych chwilach, wzrasta lęk, montujemy własny mur obronny, kombinujemy „na swoją rękę” , więc tym bardziej Bóg nie ma szans. My, katolicy XXI wieku,  często wpadamy w stare pułapki „niby wiary" – wiary wygodnej i interesownej, wiary rytualnej i od święta, pogańskiej wiary lęku i przesądu, samowystarczalności, ale nie spotykamy Żywego Boga!

Czy dobrze się modlicie, moje dzieci?

Maryja zaraz po obietnicy: „Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą”, pyta o modlitwę. Prawdziwe spotkanie z Osobą Boga, z Jego Miłością w życiu i autentyczne nawrócenie nierozerwalnie łączą się z życiem modlitwą. Modlitwa to pokarm dla duszy, rozświetla mroki, przemienia serce człowieka. Kto się naprawdę modli, poddaje się Bogu. Św. Tomasz powiedział: „Nie zginaj kręgosłupa nad książkami, zegnij kolana i zacznij się modlić”. Modlitwa to swoisty paradoks: to ciężka praca nad sobą, a równocześnie najsłodszy odpoczynek w poddaniu się Duchowi Świętemu, który działa i równocześnie modli się w nas „Abba Ojcze”. Piękna Pani z La Salette nie tylko mówi o swojej nieustannej modlitwie, pełnej cierpienia i łez. Ona do niej tajemniczo pociąga. Im głębiej wnikamy w orędzie Matki Najświętszej, tym bardziej pragniemy się modlić. „Piękna Pani" z La Salette boleśnie przeżywa fakt, iż Jej dzieci przeklinają swój los i nie rozpoznają znaków od Boga. A przecież Bóg może działać najpełniej w środowisku błogosławieństwa, uwielbienia, a nie przekleństwa, narzekania. Boleje, że rezygnują ze Mszy św. niedzielnej, na której można nauczyć się od Chrystusa modlitwy najdoskonalszej. Kiedy bowiem miał On oddać życie na Krzyżu, składał Ojcu dziękczynienie i błogosławił za taki plan zbawienia. Za miłość aż do końca, aż do śmierci na Krzyżu! Katolik bardzo potrzebuje tej lekcji najdoskonalszej modlitwy, aby zrozumieć dobrze swoją misję w świecie i aby odkryć marzenie Boga o nim samym. Uczeń Chrystusa jest bowiem wezwany do przemieniania doczesności, ma być solą ziemi i światłem świata. Św/. Ojciec Pio powiedział: Kto się modli rządzi światem”. La Salette uczy nas modlitwy w każdym położeniu. Modlitwy, która jest życiem wiary. Kard. J. Ratzinger powiedział, że „wiara bez modlitwy zanika, a modlitwa bez wiary jest ślepa”. Błogosławiony Jan Paweł II tak pisał o duchowości trzeciego tysiąclecia: „Podłożem pedagogiki świętości powinno być chrześcijaństwo wyróżniające się przede wszystkim sztuką modlitwy" (NMI 32). Nie ma wątpliwości, że tajemnicę świętości otwiera się za pomocą klucza modlitwy, wśród których najlepszą jest modlitwa Ojcze nasz, a zaraz po niej Zdrowaś Maryjo. Tak się modlić, to uczyć się być tym, kim chce nas mieć Ojciec, to wypełniać Jego plan wobec nas: być dziećmi Boga i braćmi pośród braci”. W La Salette człowiek doświadcza na nowo spotkania z Miłosiernym Ojcem, jego wiara zmartwychwstaje, modlitwa ożywa, rodzi się na nowo, dlatego Maryja z La Salette obdarzono tytułem „Pojednawczyni grzeszników". Jej troska o nas pozostaje ciągle aktualna! Oby nie powtórzyła także naszemu pokoleniu: jeśli brak wam radości i życie nie przynosi dobrych owoców, to „tylko z waszej winy”.

Antoni Michałowski

wykorzystano materiały na podst sanktuarium.saletyni.pl

Go to top