Jesteś tutaj: HomeWYCHOWANIEBUNT DWULATKA

BUNT DWULATKA

P8209027_2_132x250Każdy rodzic o swoim dziecku mówi: grzeczne, spokojne, sama radość. Jest tak do czasu, kiedy dziecko zbliża się do drugich urodzin. Wtedy ten grzeczny aniołek zmienia się w niesfornego urwisa. I wyprowadza przy tym rodziców z równowagi ciągłym krzykiem, biciem, gryzieniem, a jego ulubionym słowem jest: nie.

Naturalny i potrzebny

Bunt 2-latka jest jednym z etapów rozwoju dziecka. Jest więc potrzebny i naturalny. Jedne dzieci przechodząc go mają bardziej nasilone objawy, a inne mniej. Warto dodać, że jest to pierwszy z buntów, ale nie ostatni, gdyż kolejny czeka nas w okresie dojrzewania, i jest o wiele trudniejszy do przejścia dla rodziców, niż pierwszy. Bunt 2-latka najczęściej występuje między 18 a 26 miesiącem życia, należy jednak pamiętać, że nie są to sztywne granice. Opisywany stan sam minie, a rolą rodziców jest opanowanie małego łobuza. Najważniejsze jest uzbrojenie się w cierpliwość i nauczenie się konsekwencji. Dobrze jest także wypracować w rodzinie indywidualną strategię postępowania z maluchem.

Skąd się bierze?

Między 18 a 16 miesiącem życia nastają wielkie zmiany. Dziecko chce być samodzielne, coraz więcej rzeczy chce – a przynajmniej próbuje – robić samo. Wiele z tych rzeczy robi po raz pierwszy. W większości próby robienia czegokolwiek bez pomocy rodzica kończą się porażką. Ponieważ małe dziecko nie umie jeszcze mówić o swoich uczuciach i emocjach, to jedynym sposobem na wyrażenie ich jest krzyk, bicie, gryzienie, tupanie. W takich sytuacjach maluch też jest w stanie sprawdzić granice wytrzymałości dorosłych, najczęściej rodziców. I w takich momentach my, rodzice, przejmujemy pałeczkę. Do nas należy pokazanie dziecku, co jest dobre a co złe, czyli uczenie rozpoznawania dobra i zła. Od nas dowie się, co wolno robić, a co nie i jak ma się zachowywać.

Co robić?

Na ten trudny okres powinno towarzyszyć nam motto: „Tylko spokój może nas uratować”. Dziecko bierze przykład z rodziców, i nas naśladuje, dlatego niewskazane jest reagowanie na wybryki malca krzykiem czy klapsem. Reagując w ten sposób dajemy dziecku przyzwolenie na agresję, i uczymy go takiego reagowania na sytuacje, które mu się nie podobają. Tymczasem przecież tego nie chcemy i nie taki mamy cel.

Musimy sobie uświadomić, że dziecko jest tylko dzieckiem i ma prawo do niektórych zachowań, np. bieganie na golasa, pobrudzenie białej bluzki; może nie dać założyć sobie pampersa i wiele innych. Możemy pozwolić na takie zachowania, pamiętając jednak, aby nie zrobiło sobie i innym krzywdy, no i nie zniszczyło jakichś rzeczy.

Dobrym sposobem jest też wzięcie pod uwagę zdanie malucha. 2-latek jest już na tyle dojrzały, że potrafi mieć własne zdanie, przynajmniej w niektórych kwestiach. Skoro do eleganckiej spódniczki chce założyć kalosze, a do obdartych spodni piękne pantofle, to można – przynajmniej czasami – mu na to pozwolić. Od takiego zachowania nikomu nie dzieje się krzywda.

Ulubionym słowem 2-latka jest słowo NIE, więc zamiast pytać: chcesz jeść? zapytaj: zjesz kanapkę czy parówkę? Wtedy oboje odnosicie wygraną i macie satysfakcję. Rodzice, bo dziecko zje bez problemu, krzyków i nerwów, a dziecko, bo samo dokonało wyboru i zje to, co chce. Pozwalanie dziecku na dokonywanie różnych wyborów kształtuje w nim samodzielność i niezależność.

Kolejną metodą jest zaproponowanie czegoś w zamian. Kiedy na przykład rozbawiony szkrab nie chce iść do domu, nie ciągnijmy go na siłę, ale zaproponujmy coś, co go skłoni do zmiany zdania. Możemy zaproponować lody w domu czy obejrzenie ulubionej bajki, a może wspólne prace plastyczne? Na taką propozycje chyba żaden maluch nie odmówi.

Jeżeli jednak już dojdzie do sytuacji, kiedy dziecko wpadnie w histerię, to po prostu zignorujmy jego zachowanie, Odsuńmy się trochę na bok – oczywiście tak, aby widzieć dziecko, by nie zrobiło sobie krzywdy – i poczekajmy, aż się uspokoi. Wtedy możemy z nim porozmawiać i wytłumaczyć całą sytuację oraz to, że rozumiemy, że był zły.

Pamiętajmy, że dziecko musi się nauczyć radzić sobie z uczuciami i emocjami. Radość, żal, smutek, miłość, szczęście, rozczarowanie i wiele innych uczuć, towarzyszą nam przez całe życie. Jednych doznajemy wcześniej, innych później. Ale od nas jako rodziców zależy, jak dziecko będzie w przyszłości przyjmować różne emocje i uczucia, a tym samym jak będzie sobie radzić z życiem.

Go to top