Jesteś tutaj: HomeWYCHOWANIEToksyczna niania, czyli dzieci i telewizja

Toksyczna niania, czyli dzieci i telewizja

TV_fot.pavel_siamionov_FotoliaNajczęściej, aby osiągnąć „święty spokój” rodzice dobrowolnie pozwalają na „okradanie” własnych dzieci, oddając je we władanie „zabójczej niani” – wpływowi elektronicznych mediów.

Wirtualny pokarm

Z oglądaniem telewizji jest jak z jedzeniem, czyli zgodnie z dewizą „Powiedz, co jesz, a powiem Ci kim jesteś?

Co oglądasz? Czy jest to telewizyjny fast food czy posiłek starannie dobrany i dietetyczny? Czym karmisz wyobraźnię? Co oglądają Twoje dzieci?

Z raportu Amerykańskiej Akademii Pediatrii (1999 r.) wynika, że dzieci przed ukończeniem 2. roku życia nie powinny mieć w ogóle styczności z telewizją, gdyż zakłóca to ich naturalną potrzebę kontaktu z rodzicami, zaburza rozwój, hamuje fantazję i szkodzi wzrokowi. Jak obserwujemy rodzice lekkomyślnie pozostawiają pociechy i wystawiają bezbronny organizm na bombardowanie mózgu impulsami, jakie płyną ze „szklanego wychowawcy”. Z badań wynika, że siedzące przed szklanym ekranem dziecko wpada w swego rodzaju trans, w którym przemiana materii spada -  ok. 16 % poniżej normalnego poziomu w stanie spoczynku. Eksperci nazywają ten stan „syndromem tępego warzywa”. Ilość impulsów wzrokowych i słuchowych, które dziecko w ten sposób otrzymuje, przekracza jego możliwości percepcji. Takie dzieci mogą mieć później kłopoty z nauką. Choć ich wyobraźnia przestrzenna jest rozwinięta, słabiej czytają, nie potrafią się płynnie wypowiadać, gorzej liczą i mają kłopoty z koncentracją.

Teledzieci

Konsekwencje przedawkowania telewizji u dzieci obserwujemy na co dzień. Największym problemem jest dekoncentracja przedszkolaków, później uczniów. Obraz medialny neutralizuje intelektualne władze człowieka, wypierając umiejętność nazywania i kwalifikowania. Sprawia to, że dziecko odpowiada obrazami: np. to tak, jak ten chłopiec z bajki…, przejmuje slogany i błędną składnię języka postaci np. z kreskówek. Slang, trywialne sformułowania, to nie jest język, jakim chcemy, by posługiwało się nasze dziecko!

Zbyt długie przebywanie przed „szklanym złodziejem” sprawia, że język naszego dziecka jest językiem ekranu! Nasze dziecko ubożeje, jak mówi Jan Maria Jackowski: „pacyfikowanie świadomości z siłą młota i precyzją zegarka może prowadzić odbiorcę do rodzaju zniewolenia”. Niestety, głoszone dzisiaj hasło: „Chcesz z dzieciaka mieć ciemniaka, daj mu pilot od Dworaka” zawiera bolesną prawdę i bije na alarm. Rodzice ratujcie swoje dzieci!

Bardzo duże zagrożenie niesie za sobą przyzwyczajenie włączania telewizora, który tworzy tło naszych codziennych zajęć, w tym nauki dzieci. Telewizor przeszkadza się skoncentrować na tym, co robimy, po drugie podsuwa strzępy rozmów, obrazów, wobec których pozostajemy bezbronni, bo nie jesteśmy w stanie uruchomić żadnych mechanizmów kontroli. Zbyt długie przebywanie przed ekranem obniża naturalne siły obronne organizmu, ułatwia „wirusom” ukrytym w przekazie telewizyjnym wtargnięcie w naszą podświadomość.

Telewizyjny przekaz, jak zauważa ks. Andrzej Zwoliński, podobny jest do źródła, które dostarcza ogromne ilości wody z kanałów – wody czystej, wody lekko brudnej i zatrutej, na końcu kanałów siedzą odbiorcy – o różnych porach dnia i nocy czerpią ze źródła, ale nie zwracają uwagi na jakość wody, byleby ukoić pragnienie! Niedojrzały widz - dziecko, nie potrafi odróżnić tego, co dobre od tego co ewidentnie złe. W telewizji wszystko jest równorzędne - zabójstwo z rozrywką. Anomalie nie budzą sprzeciwu u dziecka. To co jest dewiacją w telewizji ukazane jest jako norma zachowań. W reklamach dominują wartości egoistyczne: szybki sukces bez wysiłku, przyjemność, szczęście, ale nie pomoc potrzebującemu, posłuszeństwo. Dzieci uczą się, że szczęście osiąga się wówczas, gdy kupi się reklamowany przedmiot. W telenowelach nie istnieje system wartości chrześcijańskich. Zdrada, rozwody, perwersje - to norma. Dzieci chłoną ten przekaz, „skorupka” nasiąka trucizną.

Zadbajmy o nasze dzieci i nie pozwólmy je okradać  przez wirtualną bezduszną „niańkę”. Z badań wynika, że średnio spędzamy przed telewizorem 4 godziny dziennie, z czego 3 minuty na rozmowie z dziećmi. Przeciętnie żyjący człowiek przegląda 20 lat swego życia.

A gdyby tak…

Zamienić te 4 godziny wirtualnej rzeczywistości na bycie z Kimś fascynującym, dającym Życie i tu na ziemi, i to wieczne, z Chrystusem w Najświętszym Sakramencie! Szczęście, zdrowie, rozwój bogatszego człowieczeństwa w 100% gwarantowany! Czas jest łaską, nie pozwól się z niej okradać!

Na podstawie m.in. „a, dziecko i TV” ks. Z. Grzegorz Grzegorzewski, „Człowiek przed telewizorem” ks. A. Zwoliński

Go to top