Jesteś tutaj: HomeWYWIADOWNIAGender, czyli o uzależnieniu, władzy i manipulacji

Gender, czyli o uzależnieniu, władzy i manipulacji

Bronnbach KRDeterminacja z jaką promowana jest coraz częściej ideologia gender sprowokowała Elżbietę Lachman do niecodziennego wyjazdu do Niemiec. Poznanianka działa w organizacjach na rzecz obrony życia poczętego, jest pomysłodawczynią wielu prorodzinnych akcji. Zaintrygowało ją to, że feministki i aktywiści gejowscy coraz częściej mówią o edukacji seksualnej skierowanej już do dzieci w przedszkolach.

Jeden z synów Eli ma cztery lata. Sześcioletnia córka jest w zerówce. Chciała się dowiedzieć, co przedstawiciele ideologii gender chcą przekazać przedszkolakom i jakie doświadczenia mają Niemcy. Dlatego pojechała do Badenii Wirtembergii i do Hesji. Przeprowadziła tam dwie rozmowy. Pierwszym rozmówcą był ksiądz Thomas Ottmar Kuhn, który od blisko 30 lat jest duszpasterzem rodzin.

WERSJA VIDEO wywiadu dostępna jest TUTAJ.

Elżbieta Lachman: Jakie niebezpieczeństwo niesie w sobie ideologia gender ?

Thomas Kuhn: Gender jest strategią na rzecz równości płci, ale równości rozumianej nie jako równo-ważność obu płci, tylko jako brak różnicy między płciami. Strategią na tyle skuteczną, że wymusiła na nas to, że w różnych sytuacjach życiowych ideologia gender musi być brana pod uwagę i jest wprowadzana w życie. O gender zaczęto mówić podczas III Światowej Konferencji ONZ w sprawie kobiet w Nairobi, już w 1985 roku. Potem temat był kontynuowany podczas IV Światowej Konferencji ONZ w Pekinie i dalej jest rozwijany. Interesujące, że w Traktacie Amsterdamskim, wypracowywanym od 1997 do 1999 roku, strategia gender została opisana jako zdefiniowany cel Unii Europejskiej. Teraz trzeba spojrzeć niebezpieczeństwu w oczy: od tamtej pory mamy do czynienia z ideologią, która pochodząc z filozofii, jest stawiana ponad ludźmi. Rodzi się niebezpieczeństwo: w Piśmie Świętym wszyscy ludzie mają być równi, tak jak są równi przed Bogiem, ale biblijna równość jest związana z różnorodnością – przeżywaniem siebie jako kobiety lub mężczyzny lub jako dziecka. To jest fundamentalne, złożone głęboko w tożsamości człowieka. Tymczasem gender, ideologia, która jest stworzona przez ludzi, chce unieważnić istotę człowieka, jego naturę i Boży zamysł.

Kolejne niebezpieczeństwo tkwi w tym, że według gender myślenie każdego człowieka ma być zresetowane. Wtedy nie ma już możliwości rozwoju, nie ma możliwości bycia zaakceptowanym przez Boga, przez innego człowieka, nie ma też szansy na jego życzliwość. Pojawia się też inne niebezpieczeństwo – w gender istnieje wewnętrzny przymus: chce się wdrożyć strategię, która nie wypływa z serca, tylko jest narzucona. I tu jest największe zagrożenie – człowiek jest okradziony ze swojej istoty, własnych decyzji. Już się sam nie rozwija, nie zagląda do swojego pięknego wnętrza. Wszystko jest praktycznie podane, zapisane i kierowane oraz prowadzone.

Dużym zagrożeniem jest też marsz przez media. Ideologia gender coraz częściej grasuje w mediach jako zaakceptowany fenomen, a jej przedstawiciele próbują zdobywać wpływy nie tylko w parlamencie, polityce, ale i w państwie, rządzie, w mieście, w rodzinach, w Kościele, w rzeczywistości życiowej każdego człowieka. Zaczyna się od małych dzieci i idzie dalej, dotyka młodzieży oraz starszych i to jest niebezpieczne. Człowiek jest okradany z własnego rozwoju, ze swojej natury. Jest okradany także w innym sensie: jeśli wyłączy Boga, nie posiada żadnego fundamentu i jest zdezorientowany. Dziecko przestaje być dzieckiem, nastolatek już nie jest nastolatkiem, a dorosły już nie jest tym, kim rozwijając się, mógłby być. To wszystko przedstawiam oczywiście w dużym uproszczeniu, tylko taki szkic.

Jestem księdzem w Kościele rzymsko-katolickim, i biorąc pod uwagę naukę Kościoła, mam i chcę mieć prawo widzieć wszystko jako chrześcijanin. Jesteśmy stworzeni jako mężczyzna i kobieta, którzy są sobie przeznaczeni. We wzajemnym wzrastaniu, dojrzewaniu, uzupełniamy się. Jak mówi Pismo Święte o kobiecie – „Przyprowadził ją do mężczyzny”. Nie jesteśmy tacy sami. To nie równość, to uzupełnianie się. Dwie płcie uzupełniają się i nie potrzebuję żadnej ideologii, żeby to pozytywnie przedstawiać i przyjąć. Muszę zajrzeć do swojego wnętrza i zobaczyć, czego mogę się dowiedzieć dzięki drugiej osobie. Wszystkie te doświadczenia są w gender całkowicie wyłączone. Życie nie jest postrzegane jako proces rozwoju, w którym człowiek ma w sobie ukryte wszystko, czego potrzebuje. Na przykład: jeśli weźmiemy ziarno pszenicy – nasienie, to w tym ziarnie złożone jest już wszystko, co jest potrzebne do życia. Pszenica wyrośnie i wyda plon. Jest w stanie wzrastać bez człowieka i ideologii. Gdy jednak zaingeruję w ludzką tkankę, wkroczę z ideologią, to zanika serce człowieka i jego naturalna wrażliwość. I to jest największe niebezpieczeństwo. Można zaobserwować to też w naturze: wszędzie, gdzie człowiek ingerował w rozwój natury, miało to złe skutki. Wszędzie, gdzie człowiek ingerował w życie, miało to złe skutki, ponieważ bardzo ważne jest naturalne wrastanie człowieka. A tam, gdzie się je ogranicza, nie można mówić o wolności. A wolność – i tutaj widzę największe zagrożenie – ta dobrze pojęta wolność, którą dał nam Bóg, w której możemy się rozwijać jako kobieta, mężczyzna, jako dziecko, jest bardzo mocno zmanipulowana. Pochodzi to tylko od człowieka, od ludzi, którzy stworzyli ideologię i stawiają się na miejscu Boga albo ponad Nim i to uważam za najbardziej niebezpieczne.

EL: Czy gender ma coś wspólnego z władzą?

TK: Bez wątpienia. Rozwinięto gender, żeby mieć taką władzę, o jakiej wcześniej nie było mowy. Te ideologię się wspiera, a nieprzekonanych do niej zmusza. Tak to można opisać.

EL: Dlaczego niektórzy wybierają utratę własnej tożsamości zamiast jej odkrywania?

TK: To nie jest proste pytanie. Ludziom coraz trudniej zajmować się swoją prawdziwą tożsamością. Męczą się, ponieważ nie oglądają się w lustrze własnymi oczyma. Patrzą przez okulary innych ludzi. Czasami są zmęczeni, nie są zainteresowani lub wpadli w obojętność. Jest mi o wiele łatwiej, jeśli pracę, którą powinienem wykonać sam, wykonają inni ludzie. Chodzi o refleksję nad własnym życiem. Można przyjąć pewne idee rozsądnie lub nie. Ale człowiek, ludzkość lub społeczeństwo, każdy z nas – nikt nie ucieknie od własnego rozwoju, własnej osobowości. Człowiek może ją wyprzeć ze świadomości, stłumić w sobie, przyjąć jakieś teorie, ideologie jak gender, ale wtedy nic nie da sobie, nie pomoże sobie. Dochodzimy do odrzucenia, niemocy lub braku woli. To znaczy, że przez ideologię gender człowiek, jego istota jest okradana. Coś się na niego wkłada, co może go nawet dobrze ubiera, Ale to nie ma nic wspólnego z sercem, tożsamością i odczuwaniem. I to się kiedyś zemści. Można powiedzieć, że jedziesz bocznym torem i nie zmierzasz do celu. Idzie się jakąś drogą, ale to nie jest droga osobistego wzrastania psychicznego i duchowego. Gender jest moim zdaniem sposobem na stopniowe unicestwianie własnej tożsamości, własnego „ja” i niewłaściwy rozwój naszego społeczeństwa oraz struktury społecznej. Dlatego, że dziecko już nie jest dzieckiem, nastolatek – nastolatkiem, kobieta już nie jest kobietą, mężczyzna nie jest mężczyzną, a na końcu społeczeństwo – społeczeństwem, ponieważ jest uzależnione.

EL: I dlatego wszystko zaczyna się już w szkołach...

TK: Zaczyna się możliwie wcześnie wpływać na ludzi. U dzieci jest z tym najłatwiej. Potem już aktywiści gender mają fundament dla całej generacji. Dziecko nie umie rozmyślać na temat tak trudnych kwestii, dziecko przyjmuje to, co mówi do niego autorytet. A tu znów pojawia się zagrożenie: dziecko jest okradane z własnych rodziców – mamy i taty. Zaczyna się oddalanie od rodziców, staje się wyobcowane. Ideologia gender zaczyna zastępować wzór rodzica. Wchodzi w miejsce rodzica. Zastępuje mądrość rodzica. U młodzieży następuje ciąg dalszy.

W naszym kraju, w Niemczech, mamy mnóstwo przykładów z historii, jeśli chodzi o wdrażanie tej strategii. Gdy panował narodowy socjalizm wpływano na dzieci. Musiały uczyć się konkretnych piosenek i tekstów, recytować z pamięci i śpiewać. I tak całe społeczeństwo było poddane ideologii narodowo-socjalistycznej. Dzisiaj niejeden pyta: Jak to się stało, że cały naród, albo znacząca jego część, była może nie tyle przekonana, ile płynęła z prądem? Powinniśmy uczyć się z naszej historii, żeby nie popełnić tego samego błędu. Uważam, że to jest bardzo, bardzo trudne, i dlatego zdecydowanie odrzucam gender i nie jestem jedyny. Żeby respektować równość i mieć szacunek dla płci przeciwnej nie potrzebuję żadnej ideologii. To wszystko ma miejsce w ludzkiej wrażliwości i społeczeństwie. Potrzeba serca i woli, żeby dotrzeć z tym do różnych społeczności, ale nie przez ideologię, nie przez z góry narzucony przymus, z góry narzucone formy, ale z potrzeby serca, wnętrza człowieka, i to jest dobra droga, o której musimy opowiedzieć ludziom, żeby weszli na właściwe tory, bo to jest sprawa decydująca.

EL: Czy rodzice w Niemczech mają dosyć odwagi, żeby wychowywać swoje dzieci po chrześcijańsku?

TK: To bardzo trudne pytanie. Jestem w kontakcie z wieloma młodymi rodzicami. Zastanawiam się nad tym jako ksiądz i proboszcz swojej parafii, mam swoje spostrzeżenia. Wielu rodziców stara się robić to, co najlepsze dla ich dzieci i dla swoich rodzin. Jednak nadal jest za mało ludzi i księży, którzy wyjaśnialiby im różne sytuacje. Jeśli się z nimi rozmawia tak po prostu na różne tematy, to widać, że rodzice sprzeciwiają się ideologii gender. Ale w tej chwili genderowa mniejszość jest tak głośna, że zagłusza wszystko inne. I dlatego musimy, mam na myśli Kościół, jako osoby odpowiedzialne, powołać w państwie do życia ruch, który otworzy ludziom oczy. Nie wszystko, co jest postanowione w traktatach jest właściwe dlatego, że jest traktatem. Tam gdzie brakuje ukierunkowania na Boga, brakuje rzeczy podstawowej. A z tego nic dobrego nie wychodzi.

EL: Zatem może stworzymy ruch międzynarodowy. Dziękuję za rozmowę.

Wersja VIDEO - TUTAJ

Ks. Thomas Ottmar Kuhn jest kapłanem od 28 lat, a od 24 lat proboszczem w diecezji Fryburg Bryzgowijski w południowo-zachodnich Niemczech. Pochodzi z Krainy Maryi w północnej części Badenii-Wirtembergii, znanej ze wspaniałych winnic. Matka Boża była w tym regionie szczególnie czczona, a klasztory spotkać można co 20-25 kilometrów

Partnerem medialnym wyjazdu był portal KatolickaRodzina.pl

 

Go to top