rnZuchwałe zasady przyznawania pomocy socjalnej w szkołach w ubiegłym roku szkolnym, spowodowały, że do budżetu państwa wróciło 160 milionów złotych. Samorządy zobowiązane do uczestniczenia w akcji pomocowej w 20%, wolały wycofać się z pomocy, niż uszczuplać i tak już wątłe kasy gmin.

Już przyszłym roku „becikowe” będzie przysługiwać tylko tym, którzy zarobią mniej niż 80.000 zł brutto. Jeśli są młodymi rodzicami, to niewykluczone, że są również posiadaczami kredytu na mieszkanie, a ich dochody są z tego powodu przez minimum kilkadziesiąt lat o 30-40% niższe niż wynikałoby to z Pit-u. Ale kogo to interesuje. Jedyny element polityki na rzecz rodziny, wprowadzony jako sygnał, że rząd jednak wita w realny sposób nowego obywatela  i cieszy się, że narodził się nowy, przyszły podatnik, jest w pierwszej fazie likwidacji. Nie ma się co łudzić, że przetrwa w najbliższych latach.

Na potęgę „zamyka  się stołówki w szkołach” napisano we wczorajszej „Rzeczpospolitej”. Jedzenie będzie dowozić tzw. catering, czyli firma zewnętrzna. Jakość jedzenia będzie stanowić dla rodziców zagadkę. Dożywiane dzieci uboższych ze wspólnego gara w stołówkach (przy wsparciu samorządów) już się nie zdarzy, bo nikt nie zapłaci firmie cateringowej dodatkowych pieniędzy.

Są miejscowości, gdzie opłaty stałe za przedszkola wzrosły trzykrotnie. Nie dotrze zaplanowane szumnie przez premiera dofinansowanie tych placówek na sumę 500 milionów złotych. „Rzeczpospolita” z 5.09. opisuje odpowiedzialny za ten stan - przewidywany na 2013 rok PKB i jeszcze kilka innych przyczyn.

Gorsza jakość kształcenia dzieci, cięcia w programach nauczania, masowe zwolnienia nauczycieli to tylko wybrane elementy planowanej i realizowanej skutecznie reformy oświaty.  Dziś 16-letnia młodzież nie zna daty wybuchu II wojny światowej, ponieważ ta nie istnieje w programie dla gimnazjum. Jest w liceum. Jeśli ktoś za przyzwoleniem rodziców, zgodnie z prawem, zakończy edukację w wieku 16 lat i pójdzie do pracy, nigdy nie usłyszy, co wydarzyło się od 1939 roku do dzisiaj. Taki jest program.

Od kilku lat zadaję sobie pytanie: Czy my – społeczeństwo się obudzimy?