ASTRID Z BULLERBYN
- Jolanta Próchniewicz
- Dziecko
- Odsłony: 7517

Smolandia – kraina jezior i lasów
Urodziłam się w starym, czerwonym domu otoczonym jabłoniami. Posiadłość, w której mieszkaliśmy, nazywa się Näs i leży w pobliżu Vimmerby, małego miasteczka w Smolandii. Ja byłam dzieckiem numer dwa, a z czasem urodziło się jeszcze dwoje dzieci. Było nas zatem czworo rodzeństwa i żyliśmy w Näs beztroskim życiem Bullerbyn, w zasadzie zupełnie jak w książce o dzieciach z Bullerbyn.
Smolandia to kraina w południowej Szwecji, kraina jezior i lasów. I chociaż cała Szwecja pokryta jest lasami (ponad 60% powierzchni) i w całym kraju jest ponad 100 tys. jezior, to Smolandia jest szczególnie piękna. A jej krajobraz – wioski, rozrzucone po lasach, nad jeziorami, i małe miasteczka – to miejsca, gdzie toczy się akcja wielu książek Astrid Lindgren. Wiem bardzo dokładnie, jak to jest – czy raczej jak to było – być wiejskim dzieckiem w Smolandii i dzieckiem w małym miasteczku. Dlatego jej bohaterowie żyją tak, jak ona żyła w dzieciństwie i młodości. Potem wyjechała do Sztokholmu, tam zdobyła wykształcenie, zna-lazła pracę i wyszła za mąż. Mieszkała w centrum Sztokholmu, na Starym Mieście i dlatego Karlson z Dachu lata na dzielnicą Vasastan, bo to środowisko znam tak dobrze. Mieszkałam tam prawie 50 lat! Jednak jej domem była Smolandia – kiedy dzieci dorosły, pozakładały ro-dziny, a mąż zmarł – wróciła do Vimmerby; i chociaż dostęp do pisarki był niemożliwy, co jest zupełnie zrozumiałe, miasteczko dzięki niej stało się atrakcją turystyczną.
Przygoda z pisaniem rozpoczęła się w 1941 roku: moja siedmioletnia córeczka Karin leżała chora i jak to zwykle chore dzieci marudziła: „Opowiedz mi coś”. Pewnego razu, kiedy byłam bardzo zmęczona, zapytałam: „O czym mam opowiedzieć?” odpowiedziała: „Opowiedz o Pippi Langstrump” (po polsku: Fizia Pończoszanka). Wymyśliła to imię dokładnie w tym momencie. Nie wiedziałam, kim była Pippi Langstrump, ale zaczęłam opowiadać. Ponieważ imię było dziwne, musiała to też być dziwna dziewczynka. Karin – a później także jej koleżanki i koledzy – od razu pokochali Pippi. Musiałam im więc ciągle na nowo opowiadać. Parę lat później (w 1944 roku) zwichnęłam nogę i musiałam leżeć w łóżku. W maju przypadały 10 urodziny Karin i wpadłam na pomysł, żeby spisać opowieści o Pippi i dać jej w prezencie. W 1945 roku wydawnictwo Raben i Sjögren ogłosiło konkurs na książkę dla dzieci. Wysłałam maszynopis o Pippi i zdobyłam pierwszą nagrodę. Potem był Detektyw Blomkvist, potem pierwsze opowiadania o dzieciach z Bullerbyn i tak powstało ponad 30 książek, kilka sztuk, scenariusze do filmów, seriale radiowe i telewizyjne.
„Piszę o tym, co znam”
W czym tkwi tajemnica niebywałego uroku książek Astrid Lindgren? Każdy ma swoją ulubioną, wracamy do nich myślą pomimo upływu lat, niektóre fragmenty umiemy nawet na pamięć: Nazywam się Lisa. Jestem dziewczynką, to chyba od razu widać z imienia. Mam sie-dem lat i wkrótce skończę osiem…
Każdy z nas chętnie wraca myślą do „kraju lat dziecinnych”, jak w Bullerbyn. Każdy chce, żeby dobro zwyciężyło, jak u braci Lwie Serce; każdy cieszy się, kiedy ludzie się pogo-dzą, jak Ronja, córka rozbójnika; każdy chyba marzył o lataniu, jak Karlson z dachu; no a Pipi? Ileż jeszcze marzeń można było zrealizować, czytając jej książki! I do ilu pięknych wspomnień można wrócić, czytając je po latach! Autorka w jednym z wywiadów, odpowiada-jąc na pytanie o niebywałą popularność jej książek, odpowiedziała: Piszę o tym, co znam, dla-tego tak mi to wychodzi.
Jej książki są lekarstwem na nudę, na smutek, na brak nadziei, na pesymizm; są po-wrotem do beztroski dzieciństwa, ale i do bezpiecznej przyszłości. Są marzeniem i spełnie-niem, bo zawsze zwycięża tam dobro.
