Pogawędki_w_brzuszkuMamusiu, śpisz… ? Jak nic nie mówisz, to chyba śpisz. Odpoczywaj sobie, bo jesteś pewnie zmęczona. Trochę się dzisiaj kręcę, niewygodnie mi, czy co… A może chcę, żeby już był ranek, i żebyśmy poszły na spacer? Wiesz, mamusiu, bardzo lubię te nasze poranki, choć dla Ciebie ostatnio to mniej przyjemne…

Słuchanie śpiewu ptaków i szumu drzew daje tyle spokoju, nawet wtedy, gdy dzieci w parku krzyczą głośniej niż zadziorne sroki. Kiedy tak razem idziemy przed siebie, Ty i ja, to myślę – a dzieci dużo myślą, choć nie zawsze to widać, bo zazwyczaj najpierw się je słyszy… Muszą przecież w jakiś wyraźny sposób dzielić tym, co wymyśliły! Inaczej nikt by nie zwracał na nie uwagi, bo każdy zajęty jest swoimi sprawami!

A o czym myślą dzieci takie, jak ja?

O wszystkich najważniejszych sprawach – jak się czujesz, czemu czasem jesteś podenerwowana i niespokojna, i choć mówisz, że nie, to ja jednak wiem, bo szybciej bije ci serce i szybciej chodzisz!

Zastanawiam się, czemu jesz takie dziwne rzeczy, że na samą myśl wykrzywia mi się buzia, a ty twierdzisz, że ci smakuje. Dlaczego tata mówi, że masz humory i śmieje się, że jesteś „szczęściem nie do objęcia”? Czemu sprawdzasz wielokrotnie zawartość szafy i z ulgą w głosie mówisz: to mam chyba już wszystko, co potrzeba, a po chwili zastanawiasz się, czy na pewno wszystko... Ja nie muszę się tak martwić, bo mam wszystko, czego potrzebuję… Czemu tyle razy zatrzymujesz się przed jednym ze sklepów i mówisz, że może to czy tamto by się jednak jeszcze przydało? Dla kogo to wszystko?

Myślę też czasami, co jest ciekawego w tej grze, w którą grasz z tatą – kiedy wymieniacie kolejno żeńskie imiona. Cała długa litania. Nie bardzo rozumiem, o co chodzi, kto wygrywa, a kto przegrywa, bo wczoraj wygrałaś, a dziś już inne imię zwyciężyło. Niektóre z nich brzmią radośnie, niektóre brzmią twardo, a inne są delikatne, jak twój dotyk. Ponoć za tę grę odpowiadają święci, albo i oni w to się bawią, czy coś w tym rodzaju…

Jak widzisz, muszę to też przemyśleć, i dalej wsłuchiwać się w to, co mówicie, bo jakoś żadne z was mi tego w prostych słowach nie wyjaśnia. Dzieci bawią się inaczej, bo one jeszcze wymieniają kontynenty, miasta, państwa, rzeki, góry. Sama słyszałam, kto miał najwięcej na daną literkę, zdobywał punkty… A może wy nie znacie dobrze reguł tej zabawy? Jak nie wiecie, zapytajcie dzieci, to wam powiedzą.

Czasami też się zastanawiam, po co tyle zamieszania w naszym domu… Wnioskuję z waszych rozmów, że ma się coś wydarzyć, jakby ktoś ważny miał do nas przyjechać! Ale czemu go chcecie położyć do takiego – jak mówcie sami – małego łóżka i dawać mu pić z butelki, choć wy pijecie ze szklanki? I tyle rzeczy jest przygotowanych dla niego! Czy ten nieznany ktoś ma zamiar codziennie się inaczej ubierać? A kto przeczyta mu te wszystkie książki, które kupujecie? Roku wam przecież na to nie starczy. Na mnie nie liczcie – nie umiem czytać. I nie rozumiem, co ten ktoś zrobi z tymi wszystkimi zabawkami, które na niego czekają. Ktoś kiedyś mówił na jakimś spotkaniu, że najlepszą zabawką jest „wyliniały miś” . Nie wiem, jak wygląda „wyliniały miś”, ale tej zabawki nie ma na liście tych przez Was kupionych i jakoś tym się nie martwicie! Nie rozumiem, dlaczego przeoczyliście tak ważną sprawę!

Tak więc, widzisz mamusiu, ile myśli przetacza się codziennie w głowie dziecka, ale codziennie jest jakiś nowy temat! Zastanawiam się, czy moja głowa może to wszystko pomieścić… Ale wiesz co, kiedy już sobie nie radzę i czuję się zmęczona, to wiem, że mogę spokojnie się z tym przespać, bo Ty i tak jesteś.

Śpisz, więc nie możesz mi zaśpiewać tego, co tak lubię, ale sama sobie pośpiewam i może w końcu też trochę pośpię. Tata wstaje rano do pracy… Nie wiem, czemu śpi z kluczykami od samochodu w ręce, ale dorośli są bardzo skomplikowani….

Dziś wygrało imię Marysia. Śliczne imię…