Skuteczność modlitwy
- Jolanta Próchniewicz
- Z Eucharystią i Modlitwą
- Odsłony: 5480

I patrzyłem na ptaka. Ale on siedział nieruchomo na gałęzi. Wtedy znowu zwróciłem się do kamienia.
Panie – mówiłem – masz słuszność. Twój majestat nie może się zniżać do moich żądań. Gdyby kruk odleciał, byłbym jeszcze smutniejszy. Bo taki znak byłby znakiem danym mi przez kogoś równego - a więc znowu przeze mnie samego, znowu byłby odbiciem moich pragnień. I ciągle tkwiłbym w samotności.
I oddawszy cześć wróciłem. Lecz wtedy właśnie moja rozpacz ustąpiła miejsca nieoczekiwanej radości.
A. de Saint-Exupery: Twierdza
O skuteczności modlitwy można mówić na dwóch poziomach – ludzkim i Bożym. Nierozróżnianie, albo mylenie tych dwóch poziomów, jest przyczyną wielu nieporozumień i prowadzi nieuchronnie do rozczarowań. Ile razy słyszymy: „Modliłem się, ale nic nie pomogło”. To jest właśnie poziom ludzki. Na tym poziomie modlitwa to tylko konkretna prośba: Panie, spraw, niech ten kruk odleci. Jeżeli w tym miejscu się zatrzymamy, to wydaje nam się, że modlitwa nie jest skuteczna. Pełna skuteczność modlitwy ukazuje się dopiero na poziomie Bożym: …moja rozpacz ustąpiła miejsca radości. Czyż nie tego pragnął i potrzebował ten człowiek?
Oczywiście, Pan Bóg spełnia często to, o co konkretnie prosimy. Jest przecież Ojcem – jakby mógł być nieczuły na moją prośbę? A więc spełnia – ale nie o to chodzi. Spełnienie przez Boga tego, o co prosimy, jest jedynie znakiem, danym nam przez kochającego Ojca, który lituje się nad naszą bezradnością i chce nam sprawić radość. Znak ten mówi: „Kocham cię – i dlatego to zrobiłem. Ale nie zatrzymuj się na tym, znak jest tylko drogowskazem, a celem jest Moja Miłość”.
Kiedy jednak Pan Bóg nie spełni konkretnej prośby, na poziomie ludzkim jesteśmy zawiedzeni. Ale na poziomie Bożym mówimy: „Panie, i tak wiem, że mnie kochasz. Wiesz, co naprawdę jest mi potrzebne i właśnie to mi dajesz”
Każdy znak ma podwójną funkcję: odsłaniającą i zakrywającą. Jeżeli umiemy go odczytać, coś nam odsłania, objaśnia, przekazuje informację. Jednocześnie jednak zakrywa rzeczywistość, którą przedstawia – widząc znak mówimy czasami: coś się za tym kryje. Jeżeli zatrzymamy się na znaku, możemy stracić z oczu istniejącą za nim rzeczywistość, a więc istotę sprawy. Spełnienie przez Boga prośby przedstawianej na modlitwie odsłania nam Miłość Bożą. Może jednak zakryć rzeczywistość – prawdę o naszej grzeszności i nędzy, prawdę o konieczności nawrócenia się. Dlatego Jezus powiedział o Żydach: „żaden znak nie będzie im dany” (Mt 12,39).
Odczytajmy na nowo słowa Jezusa: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa Moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7). Trwać w Jezusie to znaczy trwać w Prawdzie – w uznaniu nieskończonej potęgi i doskonałości Boga i mojej nieskończonej nędzy. Mając tę świadomość możemy rzeczywiście „prosić o cokolwiek”, bo wtedy nasze prośby będą radosnym poddaniem się woli Bożej i na pewno zostaną spełnione.
A więc – modlitwa jest zawsze skuteczna. Nie dlatego, że spełniają się nasze prośby, ale dlatego, że nas kształtuje. Pewna bliska mi osoba, w bardzo już podeszłym wieku (zmarła niedawno, mając 94 lata), powiedziała, że Pan Bóg spełnia wszystkie jej prośby. Brzmiało to zaskakująco – i niewiarygodnie. Z drugiej jednak strony, znając życie tej osoby, wiadomo było, że nie kłamie… Wszystko wyjaśnił komentarz: „Bo ja wiem, o co mogę prosić!”
Czy to dziwne? Tekstów biblijnych, które o tym zapewniają, jest mnóstwo. Weźmy chociaż kilka: „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca” (Ps 37,4); „Spełniasz życzenia tych, którzy cześć Ci oddają” (Ps 61,6); „Spełnia wolę tych, którzy cześć Mu oddają” (Ps 145,19). To psalmy; albo z pism św. Jana: O cokolwiek prosić będziecie w imię moje, Ja to spełnię (J 14,13.14) Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni (J 15,7) O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje (J 16,23) Wysłuchuje On wszystkich naszych próśb, zgodnych z Jego wolą (1 J 5,14).
A więc, zdumiewające jest nie to, że tak się dzieje, ale że jest odwrotnie: że znając te słowa – może na pamięć? – nie korzystamy z ich mocy, z zawartej w nich obietnicy.
Jakie to proste! Przecież można żyć w takiej łączności z Bogiem, żeby dostać wszystko, o co poproszę!























