Wielki PiątekGdy mój tato umierał na chorobę nowotworową, zaopiekowali się naszą rodziną ludzie z Hospicjum św. Jana Kantego w Poznaniu – Ksiądz, Lekarz, Pielęgniarki.

Tato dostał krzyż kilkutygodniowej choroby. Widziałam jego odchodzenie…

Widziałam, że zbliżył się do Boga. W cierpieniu poznał Go osobiście. Po wielu latach przystąpił do Spowiedzi Świętej i przyjął Eucharystię.  Zdążył też na łożu śmierci pogodzić się z najbliższymi -  tak do końca, wybaczyć i przyjąć przebaczenie…

Towarzyszyli nam Boży wysłannicy – ludzie z Hospicjum.

„Obmywali nogi” – pomagali w pielęgnacji, służyli obecnością, modlitwą, radą i konkretną pomocą materialną – przywozili leki, odżywki, napoje. Z cierpliwością i życzliwością  byli na każde zawołanie, odpowiadali na każdy telefon.

Kiedy tato zmarł, jego twarz wyglądała na rozpromienioną.

Ksiądz przyjechał do naszego domu w ciągu godziny.

Modliliśmy się, rozmawialiśmy…

***

Jezus wybiera, powołuje i wysyła swoich apostołów również dzisiaj – na przykład ludzi z Hospicjum świętego Jana Kantego.

Oni Go słuchają i służą w sposób, w jaki zostało to nakazane w Wieczerniku.

Wszystkiego jeszcze nie rozumieją, ale jak Jezus w pokorze służą, towarzyszą w bólu jak Maryja.

Nie oczekują  niczego w zamian…

Dziękuję Ci Panie Jezu, że poznałam Twoich świadków.

Wierzę, ze tato jest już Tobą.